Obserwatorzy

niedziela, 15 maja 2016

Innowacja, czyli mini-recenzje na facebooku

Witajcie, Kochani.
Dzisiaj przychodzę do Was z informacją- otóż postanowiłam nieco zmienić formę blogowania. Tutaj dalej będą pojawiać się posty- dłuższe recenzje, jednak ciut rzadziej. Natomiast na moim fanpage'u na facebooku codziennie pojawi się mini-recenzja danego kosmetyku. Zapraszam więc do obserwowania KLIK. Dodatkowo, raz w miesiącu zbiorę wszystkie recenzje z fanapge'a i dodam je tutaj w zbiorczym poście. Cóż o tym sądzicie?
xoxo

czwartek, 25 lutego 2016

Okiem Julii 10: Jak przeżyć z włosomaniaczką i nie zwariować?

Witajcie Kochani.
Starsi fani na pewno pamiętają posty z serii okiem Julii- trochę na poważnie, bardziej na prześmiewczo. Dzisiaj coś dla panów- jak żyć pod jednym dachem z włosomaniaczką i nie zwariować- czyli dekalog zachowań i najczęściej spotykanych sytuacji (większości doświadczył również mój TŻ). ;)


1. Nigdy bez pytania nie pij czegokolwiek, co stoi w kuchni.
Szczególnie, jeśli jest w szklance i ma podejrzanie podobny wygląd do dobrze znanego Ci napoju. Unikniesz wówczas na ten przykład rozczarowania ohydnym smakiem zaparzającej się wcierki z kozieradki, która wygląda identycznie jak rosół. Niestety, identycznie nie smakuje.

2. Jeśli olej stoi w łazience...
znaczy to, że olej ma stać w łazience i nie masz z uporem maniaka przenosić go do kuchni. A już Cię ręka Boska niech broni przed usmażeniem na nim schabowych. Nie dość, że smak może odbiegać od pożądanego to jeszcze może się okazać, że zużyłeś olej, który wcale do tanich nie należy.

3. Omijaj zakupy.
Nigdy, przenigdy nie wybieraj się ze swoją włosomaniaczką do drogerii. Unikniesz analizowania składu każdego kosmetyku, podskakiwania w euforii, bo ulubiony szampon jest w promocji i dźwigania koszyka z czterema odżywkami, dwoma olejkami, trzema mgiełkami i czterema szamponami. Ano i rozmyślań o tym po co jej tyle tego, skoro Ty używasz jednego szamponu dopóty, dopóki się nie skończy. Plus, zaoszczędzisz godzinę- na wizycie w jednym sklepie.

4. Nigdy nie pytaj, co właśnie nałożyła na włosy.
Unikniesz w ten sposób informacji, które wcale nie są Ci potrzebne, definicji o emolientach, humekantach czy proteinach, ich łączeniu oraz tygodniowym zapotrzebowaniu jej włosów na nie. I, gwarantuję Ci, nie tylko.

5. Nie przestawiaj kosmetyków.
Jeśli kosmetyki do włosów są ustawione w kolejności, absolutnie ich nie przestawiaj. Nie dostawiaj też na półkach absolutnie niczego swojego. W ogóle nie dotykaj i uznaj te półki za święte. Ominą Cię wówczas 'latające cholery' i narzekanie na to, że przez ten Twój jeden szampon znowu nie ma miejsca na swoje kosmetyki, a właśnie kupiła dziesiątą odżywkę. Uśmiechnij się i znajdź na swój szampon miejsce- inne miejsce.

6. Nigdy nie komentuj oleju na włosach.
Jeśli Twoja dziewczyna olejuje włosy- po prostu chce, by były ładne. Musisz z uśmiechem przecierpieć. Jeśli oszczędza Ci owego widoku i nosi turban- nie smiej się, tylko bądź wdzięczny, że nie musisz oglądać włosów rodem z 'nie myłam ich dwa tygodnie'.

7. Nie pytaj na jaki kolor farbuje włosy.
W najgorszym przypadku usłyszysz 4.0 plu 4.7 na 3% oxy, co i tak Ci nic nie powie, w najlepszym ciemny głęboki nasycony fioletowy brąz, co pewnie będzie jawić Ci się jako Buka, a tak właściwie... Pewnie i tak nie zauważysz różnicy pomiędzy nowym kolorem a poprzednim.

8. Nie kupuj jej kosmetyków do włosów.
No chyba, że dostaniesz szczegółową instrukcję (czytaj nazwę, kolor i wielkość opakowania oraz najlepiej cenę). Oszczędzisz jej zakłopotanego uśmiechu i rozważania co też może z tym szamponem zrobić, bo przecież totalnie się dla jej włosów nie nadaje. ;)

9. Pociesz.
Jeśli narzeka, że jej włosy są ostatnio suche i zniszczone i tak je komplementuj. Przykład (mojego kochanego faceta) : 'piękne masz te włosy, takie szorstkie, jak len...'. Widać, że to było szczere! Cóż- i jak tu ich nie kochać? 

10. Co do odrostów...
Nigdy nie mów, że ma widoczne odrosty (jakbyś już je jakimś cudem zauważył). Za to, jeśli sama mówi- 'zobacz ile mi już włosy urosły, całe 2 cm w miesiąc!'- natychmiast zareaguj bardzo entuzjastycznie. W końcu te długie, piękne, wymarzone włosy chce też mieć dla Ciebie.

Jak się Wam podobał post? Coś byście dodali?
xoxo

poniedziałek, 15 lutego 2016

Maski Kallos - porównanie, podział oraz lista ulubieńców

Hej Kochani.
Dzisiaj witam się z Wami postem na temat masek, o których słyszał chyba każdy. Chodzi oczywiście o maski Kallos. Osobiście przetestowałam wszystkie- bardzo je lubię, szczególnie niektóre. Niestety pojawiło się kilka, które zupełnie nie przypadły mi do gustu. Można sobie jednak na testy pozwolić, gdyż litrowe opakowanie dostaniemy stacjonarnie (niektóre drogerie, Hebe, Drogerie Natura) w cenie do 14 zł, a poprzez allegro już za niecałe 9 zł nawet. Ja maski Kallos najczęściej kupuję stacjonarnie (znalazłam w swoim mieście cudowny sklep, bądź zamawiam w swojej ulubionej drogerii przy okazji większych zamówień (iperfumy.pl). Co więcej- większość z nich ma naprawdę świetny zapach. 

MASKI KALLOS PROTEINOWE
Sporo z masek Kallos zawiera proteiny. Znajdziecie je pod nazwą hydrolized milk protein, hydrolized wheat protein etc. Choć proteiny hydrolizowane to bardzo małe cząsteczki protein, nieszczególnie lubią się z moimi włosami- a właściwie lubią się, ale maksymalnie dwa razy w tygodniu- i kiedy użyję już proteinowej maski (na nie więcej niż 30 minut) nie używam absolutnie mgiełek czy szamponów z dodatkiem protein. Część proteinowych Kallosów jednak przypadła mi do gustu. Oto wykaz.

1. Kallos Botox (lub Pro-tox, różnią się jedynie nazwą).
Jedna z nowszych masek Kallos, z którymi moje włosy bardzo się polubiły. W składzie oliwa z oliwek, olej kokosowy (tutaj więc ostrożnie z włosami wysokoporowatymi), pantenol, keratyna, kolagen, kwas hialuronowy. Konsystencja kremowa lekka, zapach jak na Kallosy oceniam na w porządku. 

2. Kallos Keratin
Stosowałam ją jakiś czas temu i na moich włosach nie sprawdziła się najlepiej. Przymierzam się jednak do ponownego kupna. W składzie keratyna oraz proteiny mleka. Zapach oceniam na średni.

3. Kallos Silk
Kallos silk na moich włosach również sprawdził się średnio. W składzie oliwa z oliwek oraz proteiny z jedwabiu. Ostatnio przypomniałam sobie, że mam do zużycia jeszcze szampon - i choć większość szamponów mają beznadziejną, ten jest całkiem całkiem. Zapach oceniam jako ok.

4. Kallos Latte
Mój zdecydowany ulubieniec, jeśli chodzi o proteinowe Kallosy. Przepiękny mleczny zapach oraz gładkie, lejące się włosy. W składzie proteiny mleka, których o dziwo moje włosy zazwyczaj nie lubią.

5. Kallos Milk
W składzie proteiny mleczne. Z maską całkiem się polubiliśmy. Zapach określam jako ładny.

6. Kallos Chocolate

Jak dla mnie najgorsza z masek Kallosa. Mdły zapach czekoladopodobnego budyniu, włosy nie do rozczesania, dużo gorzej wyglądające niż przed aplikacją maski. Duże nie. W składzie ekstrakt kakao, keratyna, proteiny mleczne.

7. Kallos Jasmine
Zapach całkiem w porządku, natomiast działanie takie nijakie. W składzie proteiny mleka.

8. Kallos Vanilla


Duży plus za prześliczny zapach, lubiłam również szampon z tej serii. Całkiem całkiem! W składzie proteiny mleka. 

9. Kallos Placenta
Zapach w porządku, z maską całkiem dobrze mi się współpracowało. Włosy po niej były przyjemnie wygładzone i odżywione. W składzie ekstrakt z bambusa, ekstrakt z pędów pszenicy.

I to już koniec, jeśli chodzi o proteinowe Kallosy. Gdybym miała wybrać ulubioną trójkę, pierwsza byłaby latte, druga botox oraz trzecia milk.
Maski proteinowe sprawdzą się na każdych włosach (szczególnie te z keratyną), jednak włosy wysokoporowate najczęściej proteiny lubią w małych ilościach (raz w tygodniu), dlatego trzeba uważać z częstotliwością ich stosowania, coby nie przeproteinować włosów. Najlepiej stosować je naprzemiennie, np. z maską emolientową.

MASKI KALLOS HUMEKANTOWE
I tutaj moje wielkie odkrycie- humekantowe maski Kallos niestety są tylko dwie, jednak należą do moich ulubieńców! Służą moim włosom nadzwyczajnie. Humekanty są substancjami, które nawilżają włosy. Niestety w niektóre dni ich nadmiar może spuszyć włosy (szczególnie kręcone lub falowane), w zależności od punktu rosy (wilgotności powietrza). 

1. Kallos Aloe
Tak, tak i jeszcze raz tak. Moje włosy po niej wyglądają na nawilżone, dociążone i zwyczajnie zdrowe. Zapach przyjemny. W składzie aloes.

2. Kallos Honey
Bardzo ją lubię- za przyjemny zapach i za działanie. W składzie miód, który nakładam również solo i który świetnie nawilża włosy. Minus za to, iż jest dostępny tylko w wersji 250ml. 

Obie śmiało mogę polecić. :-)


MASKI KALLOS EMOLIENTOWE
Emolienty również świetnie sprawdzają się na moich włosach, więc tutaj znaczną większość pochwalę. Do emolientów zaliczają się wszelkiego rodzaju oleje, odżywiacze, wygładzacze. Sprawdzą się na każdych włosach!

1. Kallos Blueberry
Nie zaliczam jej do swoich ulubieńców, aczkolwiek dobrze spisywała się na moich włosach. Nigdy nie miałam problemów z rozczesaniem, włosy były lekkie, gładkie i wygładzone. W składzie olej awokado, ekstrakt z czarnej jagody.

2. Kallos Cherry

Ode mnie duże tak- za prześliczny zapach, delikatną konsystencję i dobry wpływ na włosy (pisząc przy maskach o dobrym wpływie na włosy mam na myśli ich nawilżenie, wygładzenie, nabłyszczenie, zdrowy wygląd i brak problemów z rozczesaniem). W składzie olej z pestek wiśni, witaminy.

3. Kallos Banana
Naprawdę czasami miałam ochotę ją zjeść :D. Nie dość, iż dobrze wpływała na włosy to jeszcze zapach ma obłędny. Duże, duże, duże tak. W składzie oliwa z oliwek, ekstrakt z banana, witaminy.

4. Kallos Multivitamin
Maska, którą zakupiłam ostatnio i już zdecydowanie mogę powiedzieć, iż jest naprawdę świetna. Zapach ładny! W składzie olej awokado, żeń-szeń, cytrusy, witaminy.

5. Kallos Caviar
Tą maskę również kupiłam niedawno, jednak póki co nie polubiłyśmy się. Zapach mi się niestety nie podoba, działanie na włosy również póki co bez szału. 

6. Kallos Color
Kiedyś podeszłam do niej dość negatywnie, mimo dobrego zapachu. Zamierzam jednak kupić ją ponownie, ponieważ od czasu jej stosowania preferencje moich włosów zdecydowanie się zmieniły. W składzie olej lniany. (Polecana do włosów farbowanych.)

7. Kallos Omega

Z tą maską również bardzo się polubiłam, w związku z korzystnym działaniem na włosy. Zapach ładny! W składzie olej makadamia, olej z ogórecznika lekarskiego.

8. Kallos Algae - MÓJ NUMER JEDEN
No i przyszła pora na moją ukochaną maskę, która zapachem urzekła mnie tylko częściowo, jednak działaniem kupiła moje serducho całkowicie. Włosy po niej były zawsze niczym błyszcząca tafla. Każdemu gorąco polecam. W składzie algi, oliwa z oliwek.

9. Kallos Carota
Oj nie polubiliśmy się... Nie była aż tak zła jak czekoladowa, ale działanie na włosach było dokładnie... żadne. Zapach również na nie. W składzie olej lniany, olej z marchwi.

10. Kallos Frutta
Tutaj zapach przeciętny, ale z nijakim działaniem również się nie zaprzyjaźniłam. Ot, taka odżywka. W składzie wyciągi z owoców. Również minus za dostępność tylko w opakowaniu 250 ml.

11. Kallos Argan (to właściwie maska humekantowo-proteinowa)
Z tą maską również się nie polubiłam, bardzo nijakie działanie na włosy, raczej negatywne, niż nawet nijakie... A już szampon do włosów z tej serii to tragedia niestety. Zapach bardzo ładny. W składzie olej arganowy, proteiny mleka.

Gdybym miała wybrać moje humekantowe trio, pierwsza byłaby oczywiście algae, druga omega, trzecia banana.


DODATKI
Maski Kallos często warto wzbogacić- ja kładę je pod olej, dodaję do nie oleju (do olejowania włosów, np. lnianego, arganowego, oliwy z oliwek, winogronowego, dodaję aloes, miód, czy też płynną keratynę. Do olejowania zawsze się sprawdzą- a co do składników, warto wybrać te, które służą naszym włosom.

ZASTOSOWANIE
Stosuję je codziennie praktycznie na trzy różne sposoby- nakładam je przed myciem na 2-4h (solo, z olejem lub dodatkami), nakładam je przed myciem na kwadrans lub też nakładam je po myciu jako odżywkę na 5 minut (tu akurat efekt znikomy). Zawsze mam na stanie kilka rodzajów, żeby stosować je naprzemiennie. Ani się włosy nie przyzwyczają, ani nic złego im się nie stanie.

Mam nadzieję, że post Wam się podobał i był dla Was przydatny.
Jaki Kallos jest Waszym ulubioym?
xoxo

piątek, 12 lutego 2016

Włosowa pielęgnacja - aktualizacja

Witajcie, Kochani.
Trochę wody w rzece upłynęło od moich ostatnich postów dla Was- jednak solennie obiecuję się poprawić i pisać systematycznie.

Na początek post mojej ulubionej tematyki- tj. włosowej oczywiście. W pielęgnacji moich włosów wiele się ostatnio zmieniło. Zaraz opowiem Wam o tym, co obecnie stosuję, jeśli chodzi o moje włosy.

Ostatnimi czasy w październiku skusiłam się na rozjaśnienie moich dość zdrowych włosów- na ombre. Nie był to jednak mocny zabieg, zatem włosy nie ucierpiały. Niestety pod koniec grudnia poddałam je ponownej koloryzacji. Kolor był piękny- ciemny, fioletowy brąz, jednak moje włosy nie polubiły się z tamtą marką farb. Włosy stały się suche od połowy długości i bardzo łamliwe. Powiedziałam sobie- skoro wróciłam do pięknego stanu włosów z dawnego rozjaśniania ich do bieli, tak i uda mi się odbudować je ponownie. W grę weszła nie tylko zintensyfikowana pielęgnacja, ale i walka o porost. 

Obecnie moje włosy wyglądają tak:



Co zatem stosuję, walcząc o ich stan i porost? Pokażę Wam wszystko i po krótce opiszę.

1. Herbata ze skrzypu i pokrzywy.
Codziennie, po jednej saszetce. Walory smakowe może i nie są najlepsze, ale liczę na to, że dodatkowo pomogą od wewnątrz moim włosom.



2. Szczotki oraz wcierka.
Włosy od ponad roku czeszę tylko przy użyciu Tangle teezer- nie szarpie włosów, nie wyrywa ich, nie mam żadnego problemu z ich rozczesaniem. Od kilku dni jestem użytkowniczką jej siostry, której za kilkanaście dni również pojawi się tutaj recenzja. AirMotion jest o tyle wygodniejsza, że ma rączkę i aż trzy długości ząbków, przez co rozczesuje każdy włos już za pierwszym pociągnięciem. Wcierka, do której wróciłam, to osławiony Jantar- został mi jeszcze zapas, a po ostatniej kuracji zauważyłam mnóstwo baby hair (których już mam dużo), więc używam jej na skalp po każdym myciu (oczywiście z masażem skóry głowy).



3. Suplementy.
Tutaj postawiłam na aż dwa. Humavit z- drożdże z dodatkiem skrzypu i pokrzywy w liczbie czterech tabletek dziennie oraz VitaHair w liczbie jednej tabletki dziennie, która posiada tak dobry skład, że nie może nie pomóc. Biotyna, kwas panteonowy, wyciąg z pędów bambusa, wyciąg z ziela skrzypu, wyciąg z pokrzywy, inozytol, niacyna, cholina, cynk, PABA, kwas foliowy, żelazo, miedź, witamina b12, ekstrakt drożdżowy, manan, jod i krzemionka- skład marzenie. Czy pomoże- zobaczymy. Na razie mam taką nadzieję- tabletki te stosuję od nieco ponad tygodnia.


4. Oleje.
Ostatnimi czasy moim ulubionym olejem jest olej słoneczne ziarna- czyli właściwie trzy oleje w jednym, znaleziony kiedyś w Biedronce. Nakładam go dwa razy w tygodniu na kilka h przed myciem. Czasem solo, czasem na maskę Kallos multivitamin, o której dalej, czasem na olej kładę jeszcze miód, który doskonale nawilża mi włosy.

5. Serum, mgiełki, inne.
Od lewej,
Alfaparf fluid all in one- mój ulubieniec do zadań specjalnych. Odrobina nałożona na włosy po myciu i nie dość, że stają się one lejące i błyszczące, to jeszcze nieobciążone. I nie mam żadnych problemów z ich rozczesaniem.
Mgiełka Glisskur Hyialuron- kupiłam ja ze względu na... zapach. Szampon tak mnie nim urzekł, że nie mogłam się nie skusić. Nie jest produktem wybitnym, ale wspomaga rozczesywanie włosów. Nie stosuję go codziennie, w związku z zawartością protein, które moje włosy lubią sporadycznie.
Hydrolat lawendowy- z tym dopiero eksperymentuję. Moczę nim włosy przed nałożeniem oleju, gwoli lepszego wnikania. Zapach pozostawia wiele do życzenia...
Olejek Isana- na początku świetnie służył mi do zabezpieczania końców. Niestety, czym dalej, tym mniejszy efekt wow na moich włosach. 
Jedwab green pharmacy- do zabezpieczenia i wygładzenia konców jak najbardziej na tak. Z racji takiej, że zawiera silikony ulatujące czasem stosuję go kilka razy dziennie.
Olejek reparation Yves rocher- do olejowania, nie zabezpieczania włosów. Polecany przez wiele osób, zatem postanowiłam spróbować i ja. Póki co nie wypowiem się, ponieważ użyłam go dopiero raz. Włosy wyglądały naprawdę lepiej.
Uciekło mi jeszcze z fotki moje ulubione serum Biowax a plus e, które na końcówki działa jak miód.



6. Szampony, odżywki.
Tutaj lista jest spora.
Alterra granat- mój ulubiony szampon bez sls. Świetny zapach, zero obciążenia włosów, łuska widocznie wygładzona.
Szampon Barwa pokrzywa- szampon do oczyszczania, tzw. rypacz, którego używam po kilku dniach cięższej pielęgnacji.
Szampon Glisskur hyialuron- przepięknie pachnie, mocno nawilża i wygładza włosy, jednak zdarza się, iż je obciąża. Warto raz na jakiś czas- to jedyny szampon, którego zapach na moich włosach czuć jeszcze na drugi dzień.
Szampon Pantene intensywna regeneracja- wygładzenie, zero problemów z rozczesaniem, jednak jest naprawdę, ale to naprawdę ciężki- co cieńsze włosy z pewnością obciąży.
Maska alterra granat- najlepsza seria Alterry- zarówno nałożona na kilka minut po myciu jak i na dłużej przed myciem sprawia, iż włosy stają się miłe w dotyku, lejące... po prostu dobrze wyglądają.
Odzywka Isana oil- mój ulubieniec na chwilę po myciu. Miły dodatek, ślicznie pachnie i ma ciekawą kosnsystencję. Sprawdza się także jako dodatek do oleju.
Odżywka Chantal sessio sebum control- używam, żeby zużyć, rzadko, na skórę głowy. Niby ma zapobiec przetłuszczaniu, oczyścić, jednak spektakularnego efektu niestety nie widziałam.
Odżywka Syoss repair- dla mnie nic specjalnego, używam raz na jakiś czas, coby dostarczyć włosom protein. Na pewno nie kupię więcej kosmetyków tej marki.
Lekka odżywka w piance Pantene lśniący kolor- obecnie stoi nieużywana. Próbowałam zaraz po farbowaniu, koloru nie zatrzymuje niestety.
Lekka odżywka w piance Pantene aqua- lekka konsystencja, widocznie nawilża włosy. Producent zaleca zostawienie jej na chwilę i spłukanie- u mnie lepszy efekt przynosi po prostu użycie jej jako odżywki bez spłukiwania.



Od lewej żel do higieny intymnej i żel pod prysznic, które załapały się na fotkę. ;-) Dalej,
Dwa szampony babci Agafii, no1 i no2, które są dla mnie absolutnym hitem. Nie zawierają sls, a mimo to świetnie oczyszczają włosy. Są w stu procentach ziołowe, a co za tym idzie zdrowe- jednak nie przesuszają moich włosów w żadnym stopniu. Co lepsze, mają całkiem przyjemne zapachy.
Maska drożdżowa babci agafii- wcieram co kilka dni w skórę glowy i zostawiam na 2 minuty. Nie obciąża mi skalpu a już po kilku użyciach widziałam porost nowych włosków.
Maska jajeczna agafii- jak na razie użyłam na włosy tylko raz, więc mogę jedynie stwierdzić, że były bardzo przyjemne w dotyku.
Na nich w tubce- ekspresowa maska babci agafii- zostawiona na włosach na 5 minut czyni z nich dosłownie taflę. A nie ma żadnych silikonów, czy sztucznych składników.
Szampon Kallos peach- bubel jak dla mnie niemiłosierny, myje włosy bo myje, zapach ma nieciekawy, nie mogę się doczekać, by go skończyć.
Maska Kallos multivitamin- świetny skład, gęsta konsystencja (przez co jest baaaardzo wydajna, miłe zaskoczenie), przyjemny dla nosa zapach. Uwielbiam stosować ją na chwilę po myciu, na kilka godzin przed myciem, czy też pod olej. Bardzo dobrze działa na moje włosy.
Maska Kallos kaviar- tutaj konsystencja również świetna, w składzie praktycznie sam kawior, jednak póki co nie zauważyłam świetnego efektu na włosy. Zapach niestety mi się nie podoba, co się rzadko u Kallosów zdarza.
Szampon Matrix repair- bardzo mocny i ciężki, jak to produkty fryzjerskie. Świetnie nawilża i wygładza włosy. Dzięki swojej konsystencji bardzo wydajny. Absolutnie nie do codziennego stosowania.
Odżywka Matrix moisture- stosuję ją na kilka minut po myciu, dobrze dociąża włosy. Zapach przeciętny.



Uff... póki co przedstawiłam Wam chyba wszystko, co obecnie stosuję. Po ponad miesiącu intensywnej pielęgnacji włosy są w dużo lepszym stanie. Popracować muszę jeszcze nad samymi końcami. I! Już zauważyłam przeszło 2cm odrost, co mnie niezmiernie cieszy. Mam nadzieję, że dalej będzie tylko lepiej. Na koniec kilka wskazówek.

1. Nie suszę, nie prostuję, nie kręcę włosów.
2. Myję włosy metodą OMO.
3. Zawsze zabezpieczam końcówki serum.
4. Czeszę włosy tylko, kiedy są mokre i jest na nich odżywka.
5. Olejuję wlosy dwa razy w tygodniu.
6. Zawsze przed myciem- na dłużej czy też krócej nakładam maskę lub odżywkę.
7. Nie trę włosów ręcznikiem.
8. Wcierki i suplementy zażywam regularnie.
9. Staram się maksymalnie długo nie farbować włosów.
10. Uważam na uszkodzenia mechaniczne (szarpanie o zamki, torebkę, etc.)

To tyle na dzisiaj. ;-)
Już wkrótce o nowych szminkach Rimmel, o szczotce AirMotion i wielu innych rzeczach.
A na moim fanpage czeka na Was mały konkurs.
xoxo

PS Przepraszam, iż niektóre zdjęcia są obrócone- nie mogłam niestety dojść do ładu z programem.

środa, 6 stycznia 2016

Odświeżenie

Hej Kochani.
Ostatnimi czasy trochę mnie nie było, jednak wracam do Was. Już niebawem dużo nowych recenzji, planuję również zmienić szatę graficzną. 
Do usłyszenia wkrótce, xoxo

czwartek, 26 listopada 2015

Zestawy prezentowe w Drogeriach Natura

Hej Kochani.

Dzisiaj witam się z Wami miłą informacją. :) Jeśli nie macie jeszcze pomysłu na mikołajkowy lub też świąteczny prezent- Drogeria Natura przygotowała dla nas kilka ciekawych, kolorowych propozycji.
W regularnej sprzedaży dostępnych jest już 5 kompozycji produktowych marki KOBO Professional, a w nich wysokiej jakości kosmetyki do makijażu twarzy, pielęgnacji i malowania paznokci. Gotowy zestaw to idealny pomysł na gwiazdkowy prezent dla każdej kobiety, który pozwoli zaoszczędzić czas spędzony na poszukiwaniach pojedynczych produktów. Świąteczne zestawy w Drogeriach Natura będą dostępne do końca grudnia 2015 r.

A cóż dokładniej znajdziecie w ofercie?

Zestaw do stylizacji brwi i konturowania oczu
Cena promocyjna 26,99 zł (regularna 32,99 zł)

KOBO PROFESSIONAL EYEBROW STYLIST SET
Profesjonalny zestaw do stylizacji brwi, zawiera dwa cienie do brwi oraz jeden cień rozjaśniający. Nadaje im idealny wygląd, podkreślając kształt i kolor. W zestawie znajdują się aplikator oraz lusterko.
Waga 7 g. Cena 19,99 zł.

KOBO PROFESSIONAL LONG LASTING EYE LINER
Konturówka do oczu o wodoodpornej formule z witaminą E i woskiem pszczelim. Miękki sztyft doskonale obrysowuje kontur oka. Funkcjonalne opakowanie zawiera temperówkę w kolorowej końcówce, która ułatwi codzienne użytkowanie.
Diamentowy lakier nawierzchniowy z filtrem UV. Nakładany na pomalowany paznokieć, który chroni kolor przed blednięciem. Daje długotrwały połysk, przedłuża trwałość lakieru, tworzy elastyczną 
i wytrzymałą powłokę. Zawiera prawdziwy diament w proszku.
Bazowy utwardzacz diamentowy - znakomity podkład pod lakier. Zwiększa przyczepność lakieru do paznokcia, wydłuża jego trwałość, wzmacnia i chroni paznokcie. Zawiera prawdziwy diament 
w proszku.
Trwały lakier do paznokci nadający wysoki połysk. Dzięki składnikowi Eusolex kolor 
nie blaknie, a dodatek specjalnego żelu tworzy elastyczną i odporną na pękanie powłokę 
na paznokciu. Wyposażony jest w szeroki pędzelek ułatwiający aplikację. Nie zawiera szkodliwych składników, takich jak toluen i formaldehyd.
Jednolity koloryt i maksymalne wygładzenie. Tonująca baza wnika w skórę czyniąc ją jedwabiście miękką i gładką. Technologia fotograficznego rozmycia BLUR rozprasza światło i sprawia,
że zmarszczki i rozszerzone pory stają się mniej widoczne,
a pieprzyki i drobne zaczerwieniania wizualnie się rozmywają. Można stosować pod podkład lub samodzielnie.
Kremowa formuła zapewnia naturalny efekt, a szczoteczka maksymalne rozdzielenie i uniesienie rzęs. Dzięki zawartości specjalnie dobranych polimerów rzęsy są wyraźnie pogrubione
i wydłużone oraz pozostają elastyczne.
Trwały, wydajny eyeliner w mazaku, który nie rozmazuje się na powiekach. Funkcjonalne opakowanie zapewnia precyzyjną aplikację i intensywną kreskę. Bogata formuła zawierająca
d-panthenol zapobiega wysuszaniu naskórka wokół oczu.
Trwały lakier nadający wysoki połysk. Dzięki składnikowi Eusolex, kolor nie blaknie, a dodatek specjalnego żelu tworzy elastyczną
i odporną na pękanie powłokę na paznokciu. Nie zawiera toluenu
i formaldehydu. Posiada szeroki pędzelek ułatwiający aplikację.
Kremowa formuła tuszu zapewnia naturalny efekt, a szczoteczka maksymalne rozdzielenie i uniesienie rzęs. Dzięki zawartości specjalnie dobranych polimerów rzęsy są wyraźnie pogrubione
i wydłużone, pozostając elastycznymi.

Waga 0,2 g. Cena 12,99 zł.


Zestaw do manicure - baza pod lakier, top coat i 4 lakiery do paznokci
Cena promocyjna 36,99 zł (regularna 59,99 zł)

KOBO PROFESSIONAL TOPCOAT
Pojemność 7,5 ml. Cena 9,99 zł.

KOBO PROFESSIONAL BASE COAT
Pojemność 7,5 ml. Cena 9,99 zł.

KOBO PROFESSIONAL COLOUR TRENDS
Pojemność 7,5 ml. Cena 9,99 zł.
Dostępne kolory:
12 LISBOA,
17 PARIS,
20 MEXICO,
50 NIGHT AND THE CITY


Zestaw modelujący - korektor i baza tonująca
Cena promocyjna 26,99 zł (regularna 36,99 zł)

KOBO PROFESSIONAL MODELING ILLUMINATOR with Tens’upTM
Pozwala na idealne wymodelowanie i podkreślenie wybranych partii twarzy. Rozświetla skórę sprawiając, że wygląda ona świeżo i promiennie. Perfekcyjnie maskuje oznaki zmęczenia, cienie pod oczami oraz drobne zmarszczki i linie. Zapewnia szybką i łatwą aplikację.
Odcień 101.
Pojemność 7 ml. Cena 16,99 zł.

KOBO PROFESSIONAL BLUR MAKE-UP PRIMER matt&toning
Pojemność 20 ml. Cena 19,99 zł.



Zestaw do makijażu oczu: tusz pogrubiająco-wydłużający i eyeliner
Cena promocyjna 26,99 zł (regularna 36,99 zł)

KOBO PROFESSIONAL GLAM LASHES MASCARA
Pojemność 11 ml. Cena 18,99 zł.

KOBO PROFESSIONAL PRECISE PEN EYELINER
Pojemność 0,7 ml. Cena 17,99 zł.



Zestaw do makijażu - pomadka do ust w kredce, lakier do paznokci i maskara pogrubiająco-wydłużająca rzęsy
Cena promocyjna 26,99 zł (regularna 41,99 zł)

KOBO PROFESSIONAL FASHION COLOR SHINE & CARE LIPSTICK
Produkt łączący zalety błyszczyka i pomadki. Dzięki zawartości masła Shea i witaminy E pielęgnuje usta, nadaje im piękny kolor i subtelny połysk. Jest wygodna w aplikacji.
Waga 3 g. Cena 12,99 zł.
Kolor: 202 Natural

KOBO PROFESSIONAL COLOUR TRENDS
Pojemność 7,5 ml. Cena 9,99 zł.
Kolor: 14 TORONTO

KOBO PROFESSIONAL GLAM LASHES MASCARA
Pojemność 11 ml. Cena 18,99 zł.


Czy któryś z zestawów ucieszyłby Was jako mikołajkowy prezent?
xoxo






wtorek, 30 czerwca 2015

Nowości w Drogeriach Natura - My secret i Sensique na lato

Hej Kochani.
 Dzisiaj informacja o tym, co już od 25 czerwca znaleźć możecie w Drogeriach Natura. Tym razem o nówki w kolorówce na lato zadbały marki My secret i Sensique. Na co warto zwrócić uwagę? Już pokazuję.

Marka My Secret prezentuje letnią kolekcję delikatnych i pielęgnujących błyszczyków do ust DRESS UP YOUR LIPS
Nadają ustom subtelny kolor, natomiast bogata formuła z olejem ze słodkich migdałów, olejem sojowym, masłem kakaowym oraz witaminami A i E, idealnie je odżywia i chroni przed działaniem promieni słońca. (Pojemność 7 ml / Cena 9,99 zł)
206 SOFT TRANSPARENT
207 NATURAL PINK
208 DELIGHT
209 CHERRY
210 SWEET PINK
211 PEACH LIGHT
212 KISS ORANGE
213 FLAMENCO
214 MILK VIOLET
215 BERRY
Marka SENSIQUE przedstawia kolekcję nowych gorących kolorów nie perfumowanych cieni do powiek DIAMOND SHINE EYESHADOW  
Satynowy lub perłowy połysk dodaje makijażowi oczu głębi i elegancji. Cienie idealnie dopasują się do cery opalonej letnim słońcem! (Waga 2 g / Cena 6,99 zł)
Dostępnych 12 kolorów:



Cudowne kolorki, muszę je mieć. <3 Absolutnie wszystkie!











Kolejna nowość to limitowana edycja lakierów do paznokci w kolorach lata MY SECRET HOT COLORS NAIL POLISH

Lakiery w pastelowych letnich kolorach. Nowoczesna, lekka formuła lakieru do paznokci zapewnia jego równomierne rozprowadzenie oraz zapobiega powstawaniu smug. (Pojemność 10 ml / Cena 6,99 zł)

Lakiery Hot Colors znam już bardzo dobrze i z czystym sumieniem mogę polecić. ;-) Kolorki doprawdy energiczne.





















Co najbardziej wpadło Wam w oko?
xoxo, udanych wakacji!