Obserwatorzy

piątek, 6 czerwca 2014

Ekspresowy konkurs Rimmel

Witajcie. ;-)
 Kochani, jak wiecie na moim fanpage trwa konkurs, w którym do wygrania jest szminka Moisture Renew oraz najnowszy róż do policzków Stay Blushed marki Rimmel (klik:  https://www.facebook.com/photo.php?fbid=780318248654526&set=a.509629545723399.119080.199613883391635&type=1&theater). Dzisiaj na blogu taki sam konkurs. 

Co zrobić, żeby wygrać?
1. Polubić mój fanpage: https://www.facebook.com/fashionery
2. Polubić fanpage Rimmel: https://www.facebook.com/RimmelPolska
3. Zostać publicznym obserwatorem bloga. 
4. Dokończyć zdanie: Moja mama jest najpiękniejsza, kiedy...
5. Opcjonalnie powiadomić o konkursie (notka, facebook etc.)

Konkurs trwa do 17.06.2014. Fundatorem nagród jest COTY Polska sp z.o.o. Jako że odpowiedzi na facebooku często się powtarzają, zwycięzca zostanie wybrany drogą losowania- podobnie tutaj.

W komentarzu należy podać odpowiedź konkursową, imię i nick pod jakim obserwujecie blogspota. :)


Powodzenia, xoxo

sobota, 31 maja 2014

Kallos i Garnier z dodatkami

Hej Kochani.
Zgodnie z obietnicą- pojawiam się z postem z recenzjami. Na sto procent czeka Was dzisiaj jeszcze jeden- na temat gruntownej zmiany koloru moich włosów. W tym jednak o pielęgnacji włosów z odrobiną dodatków typu bronzer. ;)

Bronzer Rimmel jest właściwie typowy dla akcesoriów tego typu tejże marki- opakowanie klasyczne, niestety bez dołączonej gąbeczki czy lusterka. Niemniej, to naprawdę niewielkie mankamenty, biorąc pod uwagę to, iż jako bronzer jest naprawdę dobry. Nie robi smug, nie tworzy efektu sztucznej maski- delikatnie pozwala twarzy wyglądać na opaloną w nienachalny sposób. Bardzo trwały, przez kilka ładnych godzin trzyma się na twarzy bez zmian.
Przeciwłupieżowy szampon Kallos to ulubiony z szamponów mojej Mamy. Ma ona ładne włosy, nisko porowate, długości boba,  jednak od czasu do czasu męczy się z łupieżem. Szampon Kallos ma lekką konsystencję i przyjemny zapach. Idealnie oczyszcza skórę głowy, nie wysuszając przy tym włosów (nie jest mocny jak inne 'odłupieżacze'). ;)

Miałam w planach opisać tutaj po krótce farby, ale zdecydowałam się jednak zrobić to w poście o zmianie koloru- musicie się zatem wstrzymać. ;) O próbce perfum rozpisywać się nie będę, bo cóż tu mówić o niecałych 2ml, poza tym, iż zapach jest ładny, męski.
Olejek Orofluido zalicza się obecnie do moich ulubionych kosmetyków włosowych. Starcza mi co prawda tylko na jedno użycie, ale zamawiam go przy każdym zamówieniu. Niemniej, jest cudowny, o czym świadczy chociażby to, że już po jednej aplikacji włosy są błyszczące, piękne i wyglądają na idealnie zdrowe. Konsystencja nieuporczywa- nie za rzadki, nie za gęsty. Zapach... rajski, egzotyczny.

Szampon Garnier Doux do włosów farbowanych z olejkiem arganowym to idealna opcja nie tylko dla włosów farbowanych, ale i dla tych suchych i zniszczonych. Kremowa konsystencja i prześliczny zapach to cecha większości Garnierów, jednak ten dodatkowo pięknie przygładza łuski, zmniejsza rozdwojenie końcówek i nabłyszcza. Jeśli chodzi o główny aspekt- rzeczywiście minimalizuje spieranie się farby z włosów. Każda farba w jakimś stopniu musi się płukać, jednak ten szampon jest dobrą opcją, by przedłużyć bytność koloru na włosach.
Maska Kallos Intensive Conditioner Mask z pewnością zostanie u mnie zaliczona do tych najlepszych. Wzięłam wersję litrową, która służy mi już dobry miesiąc. Konsystencja typowa dla Kallosów, pompka do aplikacji całkiem wygodna sprawa, chociaż czasami irytowało mnie, że muszę się nieźle nanaciskać żeby w miseczce była odpowiednia ilość. Bardzo przyjemny zapach- trochę jak eleganckie perfumy. Zazwyczaj stosowałam ją przed myciem pod folię na godzinę/dwie, czasem z dodatkiem jakiegoś olejku lub wspomagacza typu żel aloesowy.



Z czerni na blond? Why not

Hej Kochani.
 Jak Wam obiecałam, tak pokazuję Wam nowy kolor włosów. Nie zabraknie również opisania całego procesu. Zazwyczaj potrafię doradzić każdemu poza sobą (w końcu szewc w podartych butach chodzi), tak więc wielkie podziękowania dla mojego Mistrza, Andy'ego (klik), który poprowadził mnie przez cały proces i sprawił, że na zmianę się odważyłam.

Przed zabiegiem moje włosy wyglądały tak:
Jak widzicie, stan naprawdę niezły- maski i oleje przez dłuższy czas zrobiły swoje, na szczęście na plus. ;) No i odzyskałam swoje piękne fale.

Jednak, jako kobieta, mam to do siebie, iż szybko się nudzę, w związku z czym zapragnęłam zmiany. I to nie byle jakiej, bo po jakichś sześciu tygodniach od farbowania Syossem na czarno postanowiłam na włosach zrobić sobie blond.

Farby Loreal Diarichesse w odcieniach 8.02 i 7.23 zamówiłam za radą Andy'ego właśnie- uznaliśmy, iż taka mieszanka będzie najlepsza. Nie była to jednak jedyna rzecz, jakiej potrzebowałam.


Oprócz farb potrzebowałam również rozjaśniacza, w tym przypadku udało mi się dostać mój ulubiony Vincent Ledier, tym razem w wersji srebrnej. Co więc robiłam po kolei?

1. Pierwsze rozjaśnianie to dość spora ilość proszku rozjaśniającego plus 150% oxydantu- czyli po prostu połowę więcej, niż rozjaśniacza. Czas trzymania to jakieś 40 minut. Korzystałam z wody 7,5%.
Po rozjaśnianiu na głowie dzika rudość, ale kolor wbrew obawom rozjaśniony bardzo równo. 
2. Nałożyłam mieszankę 7.23 z 8.02 z przewagą 7.23. Na 4,5%.
Po farbowaniu rudość lekko zelżyła, wyszło więcej złotych refleksów.
3. Dalej to jednak nie było to, więc powtórzyłam rozjaśnianie, również na 7,5, trzymając mieszankę podobny czas.
4. Zaraz po rozjaśnianiu położyłam farbę- tym razem na 6%.
Potem udałam się podciąć włosy, bo choć nie były aż tak zniszczone potrzebowałam zmiany.
Efekt, jaki uzyskałam dalej nie jest moim wymarzonym (dążę do 9.31 w najczystszej postaci), ale jestem już bardzo niedaleko.

A cóż o farbach Loreal mogę powiedzieć? Są bardzo delikatne i w żadnym razie nie wpływają na kondycję włosów. Konsystencja kremowa, dobra do rozmieszania, żadnych problemów ze zmywaniem jej z włosów. Efekt koloryzacji długo utrzymuje się bez zmian. Są dość wydajne (przy moich niekrótkich wówczas włosach starczyły aż na 2 razy). Zapach nieuciążliwy w żadnym stopniu. Jak na farby profesjonalne, niska cena. Zdecydowanie mogę polecić.

A tutaj zdjęcia mojej nowej fryzurki.

Przed podcięciem:

Już w nowej fryzurce:

Po ostatnich poprawkach, wersja aktualna:

Jak się Wam podoba?
xoxo

Zapowiedź recenzji- iperfumy

Cześć Kochani. ;-)
Troszeczkę mnie nie było, ponieważ mimo pięknej pogody mam nawał pracy, głównie powiązanej ze studiami. Niemniej, dzisiaj pojawią się trzy posty- ten z zapowiedzią recenzji, sam z recenzjami oraz... o całkowitej zmianie mojego koloru włosów. Poniższe kosmetyki zamawiałam tradycyjnie z iperfumy.

O czym jeszcze dzisiaj?
Oba produkty z tego zdjęcia podarowałam swojej Mamie- szampon przeciwłupieżowy Kallos, który wprost kocha oraz bronzer z Rimmel, jako że jest to jedna z moich ulubionych marek a Mama wciąż narzeka na brak kosmetyków. ;)

Próbka perfum poleciała do brata, jako że ostatnia całkiem wpadła mu... w nos. Olejek Orofluido zaś to moja nowa miłość, o czym bodajże już kiedyś wspominałam. Totalną nowością zaś było wybranie farb Loreal Diarichesse- 7.23 i 8.02. Tak, zmiana koloru, o której Wam dzisiaj opowiem była naprawdę spora. ;)

A tutaj przygotowawczo- Garnier do włosów farbowanych z olejkiem arganowym, który pięknie wygładza łuski i jedna z lepszych masek Kallosa- do włosów farbowanych i wyniszczonych.

Ciekawi recenzji?
xoxo

czwartek, 24 kwietnia 2014

Fryzjerskie FAQ - kąpiel rozjaśniająca, dekoloryzacja, numery farb, odżywki, maski, oleje, szampony, przedłużanie, likwidacja odcieni, oxydanty

Cześć Kochani. 
Jako, że ostatnimi czasy dostaję wiele pytań na temat włosów- nie tylko tutaj, ale i na forum, na którym napisałam już przeszło 11 800 postów wizaz.pl- postanowiłam stworzyć swoje własne fryzjerskie FAQ, coby nie pisać ciągle o tym samym, tylko móc przekierować do jednego, konkretnego artykułu.
Po krótce odpowiem na tematy, na które wypowiadam się najczęściej. Oczywiście- jeśli macie inne pytania, zapraszam do zadawania ich w komentarzach.

1. Dekoloryzacja
 Zabieg dekoloryzacji nie równa się rozjaśnianiu, co jest jedną z najczęstszych pomyłek zarówno u laików, jak i u fryzjerów. Dekoloryzacja jest zabiegiem bezinwazyjnym, nieniszczącym włosów, polegającym na uwolnieniu z włosów sztucznego, ciemnego pigmentu. Najlepiej sprawdza się przeprowadzona na włosach ciemnych- od czerni aż po czerwienie i ciemne, nierozjaśniane rudości. Po dekoloryzacji dobrze jest zabezpieczyć włosy przed ciemnieniem - zaraz po wypłukaniu dekoloryzatora nakładamy na kwadrans najjaśniejszą blond farbę lub płuczemy włosy w occie jabłkowym lub też myjemy je szamponem zakwaszającym. Po zabiegu możemy nałożyć wybraną przez siebie farbę- najlepiej o ton jaśniejszą, bowiem po dekoloryzacji farby często wychodzą ciemniejsze. 
Przykłady dekoloryzatorów: Rene Blanche, Uber, Colorpeel, Chantal.

2. Kąpiel rozjaśniająca
To zabieg zbliżony do klasycznego rozjaśniania, cechujący się jednak tym, iż mniej przesusza włosy. Polega na tym, iż do mieszanki rozjaśniacz+oxydant dodajemy odrobinę szamponu (ewentualnie też ciut odżywki- nie za dużo, by nie osłabić działania rozjaśniającego). Przykładowo- jeśli używamy 40g rozjaśniacza i 40g oxydantu do mieszanki dodajemy 15g szamponu i 5 odżywki. Wówczas mieszanka nam nie zaszkodzi, możemy nawet potrzymać ją dłużej na włosach.
Przykłady rozjaśniaczy fryzjerskich: Vincent Ledier, Alfaparf, Elgon.

3. Numeracja farb
 Aby dobrze rozszyfrować numerki farb, widniejące na pudełku, musimy być świadomi kilku rzeczy. 

Pierwsza liczba odpowiedzialna jest za wysokość tonu. I tak:
1- czarny
2- bardzo ciemny brąz
3- ciemny brąz
4- brąz
5- jasny brąz
6- ciemny blond
7- blond
8- jasny blond
9- bardzo jasny blond
10- najjaśniejszy blond
11, 12- blondy rozjaśniające

Druga i trzecia liczba świadczy o odcieniu. Ważniejsza jest tutaj liczba pierwsza, jeżeli występują dwie- to tego refleksu będziemy mieć więcej. I tak:
0 - natura (naturalny, bez refleksów)
1- popiel (siwy, szary, srebrny)
2- perła (opalizujący)
3- złocisty (miodowy)
4- miedziany (wszelkie rudości)
5- mahoniowy (wiśniowy)
6- czerwony
7- zielony (metaliczny)

Czasem jednak zamiast cyferek pojawiają się literki- przy odcieniach właśnie. Wówczas:
A- ash - popiel
B - brown / beige - beż lub brąz
S - silver - srebrny
G - golden - złoty
V - violet - fioletowy
R - red - czerwony
N - natural - naturalny

4. Polecane odżywki
Często dostaję pytania o to, jakie odżywki są najlepsze. Nie potrafię jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie- mogę jedynie subiektywnie powiedzieć, jakie przysłużyły się moim włosom- falowane typu 2a/2b, normalne-suche, nisko porowate/średnio porowate. Moja lista (kolejność przypadkowa):
Garnier z oliwą i rozmarynem do wszystkich rodzajów włosów, niebieska Isana do włosów suchych, Joanna z kolagenem morskim do włosów pozbawionych objętości, Garnier z awokado do włosów suchych, Pantene z olejkiem arganowym do włosów suchych, Elseve full repair do włosów zniszczonych, Fructis goodbye damage do włosów suchych, Elvive smooth intense do włosów puszących się, DeBa repair do włosów zniszczonych.
Pewnie mogłabym tu ich wypisać o wiele więcej; to lista tworzona z pamięci.

5. Polecane maski
Jak wyżej:
Kallos placenta, Kallos kokosowy, Kallos vanilla, Biowax z olejkami, Kallos intensive conditioner mask, Kallos jasmin, Biowax do włosów blond, Kallos jajeczny.
Wszystkie powyższe pozycje najlepiej sprawdzą się na włosach suchych, zniszczonych, po zabiegach chemicznych.

6. Polecane oleje
Tutaj radziłabym metodę prób i błędów, bowiem nie na każdych włosach każdy olej zda test. Olejowanie może być zabiegiem samodzielnym (polecam nakładanie od linii żuchwy w dół, żeby nie obciążyć góry włosów) jak i połączonym z nakładaniem maski- u wielu osób sprawdzają się tzw. mieszanki.

oliwa z oliwek - podstawowy produkt kuchenny, ale i bardzo dobrze nawilżający olej
olej kokosowy - dodatkową zaletą jest przyjemny zapach; nie polecam jednak przy włosach wysoko porowatych
olej lniany - świetny, chociaż zapach nie do końca zachęca; nie polecam przy włosach nielubiących protein
olej rycynowy - pierwszy z jakim miałam do czynienia, o gęstej konsystencji, idealny na końcówki
olejek paprykowy - dobry na porost włosów, wcierany w skórę głowy
olej z pestek winogron - sprawdzi się na każdych włosach
olej arganowy - najlepszy, jeśli chodzi o nawilżenie

7. Dodatki do masek/odżywek
Ostatnimi czasy nabyłam kilka surowych produktów, które w niewielkiej ilości dodaję do masek. Wzbogacają skład maski i fundują dużo większe nawilżenie włosów.

gliceryna kosmetyczna - łyżeczka lub dwie na niewielką miseczkę maski to zdecydowanie wystarczająca ilość, poza świetnym nawilżeniem wyciąga z włosów blask; nie polecam dla włosów puszących się
żel aloesowy - zazwyczaj stosowany w proporcji 1:10, co oznacza, że niewielka łyżeczka na miseczkę maski to zdecydowanie wystarczająco; poza nawilżaniem pięknie wyciąga skręt na wszelkiego rodzaju falach i loczkach
skrzyp polny -do miseczki zazwyczaj dodaję 2 lub 3 łyżeczki, tutaj nie należy obawiać się zbytniego przeciążenia, wzmacnia włosy

8. Polecane szampony
Tutaj pozwolę sobie zrobić podziałkę na trzy kategorie.

Szampony oczyszczające- rumiankowa Barwa, Babydream, Joanna z rzepą, odświeżający Chantal Sessio, Barbaria z rumiankiem, wszelkie szampony o prostych składach.
Szampony codziennego użytku- Joanna z kolagenem morskim, Barbaria z aloesem, zwyczajne szampony z Tesco czy Biedronki, Kallos argan, Kallos vanilla, Garnier z oliwą i rozmarynem, Garnier z rumiankiem, Garniery dla dzieci i właściwie wszystkie szampony Garnier, mające żelową (nie kremową) konsystencję, Alterra z granatem.
Szampony specjalistyczne (głównie nawilżające, do użycia góra 2 razy w tygodniu)- Timotei do włosów zniszczonych, Timotei do włosów brązowych, Kallos silk, Kallos keratin, Garnier z awokado i wszystkie szampony Garnier o konsystencji kremowej.

9. Przedłużanie włosów
Oczywiście, jako kobieta nowoczesna, często pozwalam sobie na wariacje, jeśli chodzi o moje włosy. Nie jestem jednak zwolenniczką przedłużania włosów metodami stałymi - na mikroringi, ultradźwięki i co tam jeszcze Szatan wymyślił. Preferuję metodę clip in, która w żadnym razie nie narusza struktury naszych naturalnych włosów. Polega ona na zakupieniu zestawu, w którym włosy wszyte są w taśmy na spinkach. Po prostu dopinamy je w nasze własne włoski. Ważne jest, ażeby zestaw nie miał mniej, aniżeli 120g- te o mniejszej wadze zbyt mocno odznaczają się od naszych włosów i zwisają jak takie smętne, mysie ogonki. Pamiętajmy również, aby wybierać tylko włosy naturalne. Włosy syntetyczne topią się pod wpływem wysokiej temperatury- odpada więc jakakolwiek stylizacja, nie mogą być farbowane, wypadają i błyszczą się u lalki. 
Najlepsze sklepy z włosami naturalnymi clip-in: doczepiane.pl, cosmoshop.pl, cameronhair.pl, remy-hair.pl, longhair.pl


10. Likwidacja odcieni włosów
Ileż to razy człowiek farbuje włosy i nabędzie niechcianą poświatę- rudości po rozjaśnianiu, żółtko na blondzie, zieleń przez złe połączenie... ech. Na szczęście na wszystko jest metoda. Pierwszą rzeczą, jaką musimy się kierować, chcąc zniwelować niechciany odcień, jest przyjrzenie się schematowi kolorów.
Jeśli chcemy pozbyć się na ten przykład pomarańczu- sięgamy po niebieską płukankę. Wszystko w porządku- jest taka dostępna w sklepie. Ba, nawet szampony i odżywki. Gorzej jednak, jeśli płukanka jest niedostępna. Poniżej kilka sprawdzonych wskazówek.
- jeśli blond jest zbyt żółty, rozejrzyj się za maseczką Marion do blondu- naprawdę przepięknie chłodzi a podwójna saszetka to koszt około 4 zł
- na niechcianą zieleń pomaga koncentrat pomidorowy nałożony na zielone partie na około 30 minut
- nigdy nie kładziemy farby z popielem na złoto/żółtko! to zazwyczaj daje zieloną poświatę. jeżeli chcemy zgasić złoto- wybieramy farbę z perłą, czyli 2 po kropce
- jeżeli chcemy pozbyć się rudości wybieramy zawsze farbę z 1 po kropce, czyli popielem

11. Dobór odpowiedniego oxydantu
Farbując włosy, często zastanawiamy się jaki dobrać oxydant pod względem %. Marka bowiem nie ma żadnego znaczenia- można je dowolnie mieszać. Najważniejsze jest właściwe stężenie. 

3% - jedyne stężenie, używane przy włosach siwych i przy farbowaniu na czerń, przyciemnienie lub rozjaśnienie włosów o 1 ton, najłagodniejsze stężenie, niemające żadnego wpływu na stan włosów
6% - najczęstszy i najnormalniejszy oxydant, dodawany do większości farb, rozjaśnia włosy o mniej więcej dwa tony, przyciemnia o dowolną ich ilość, nieznaczny wpływ na kondycję włosów
9% - rozjaśnia włosy o trzy tony, używany z farbami blond od poziomu 8 w górę, czasem także dodawany do farb rozjaśniających w celu lekkiego rozjaśnienia, może lekko przesuszyć włosy
12% - najsilniejszy z oxydantów, stosowany z rozjaśniaczami i farbami superrozjaśniającymi, może powodować przesuszenie się włosów a nawet ich kruszenie (należy uważać na czas zabiegu)

Być może z czasem zostaną tu dopisane kolejne punkty, lub powyższe zostaną uzupełnione.
Podobał się Wam artykuł? Oczywiście- piszcie, jeśli macie jakieś pytania.
xoxo

czwartek, 10 kwietnia 2014

Joanna: seria do włosów z kolagenem morskim

Cześć Kochani.
Pogoda w końcu zaczęła przypominać coś na kształt wiosennej- po stricte deszczowym, szarym i burym poranku, który niejednego mógłby wpędzić co najmniej w depresję. A tu jeszcze po piątej (w nocy!) trzeba było lecieć na autobus. Cóż... ;-) 
W dzisiejszym poście przyjrzymy się ostatniej serii do włosów marki Joanna z kolagenem morskim, w której skład wchodzą szampon, odżywka i odżywka w spray'u. 

Seria skierowana jest do posiadaczek włosów słabych, cienkich i pozbawionych objętości.
Co obiecuje producent?
'Seria została stworzona z myślą o włosach, które potrzebują wzmocnienia i sprężystego uniesienia. Formuła produktu powstała na bazie połączenia innowacyjnych składników nadających włosom objętość oraz kolagenu morskiego, który wzmacnia i nawilża je od wewnątrz.'

Jakie natomiast są moje odczucia?
Szampon - konsystencja żelowa, w idealnie wyważonym stosunku - ani za gęsta ani zbyt luźna. Bardzo, bardzo przyjemny zapach (co zresztą cechuje całą serię). Dobrze się pieni. Używałam go nawet kilka razy pod rząd (czego zazwyczaj nie robi) i włosy w dalszym ciągu reagowały dobrze- oczyszczone, odświeżone, lekkie i błyszczące. Dodatkowy plus serii to bardzo przystępna cena.
Odżywka - tutaj do czynienia mamy z konsystencją kremową. Nakładałam ją zarówno po myciu na mokre włosy na kilka minut jak i w formie kompresu na godzinkę przed myciem. Ba, zaryzykowałam nawet (ale tylko na chwilę po myciu) nałożyć ją na całe włosy (czego, jak wiecie, zazwyczaj nie robię nakładając maski i odżywki tylko od linii żuchwy w dół). Skoro jednak seria ta ma unieść włosy- spróbowałam i nie żałuję. Po wyschnięciu włoski dalej leciutkie i, jakby to ująć, bardziej pełne życia. A dla posiadaczki fal typu 2a/2b to istotne. ;-)
Odżywka w spray'u - Finally! Odżywka w spray'u, która pachnie niczym perfumy- druga w moim życiu, której zapach mnie nie odstręczał. Kilka ostatnich zużyłam wprost z musu. Dość wydajna. Stosowałam po myciu i przed rozczesaniem, z którym nie było żadnego problemu.
Reasumując, kosmetyki Joanny zdecydowanie lubię (poza rozjaśniaczem, niestety)- ogólnodostępne, w przystępnych cenach i, co najistotniejsze... o dobrym działaniu! ;-)

Zaciekawieni? A może również mieliście już tę serię- jak odczucia?
xoxo

wtorek, 8 kwietnia 2014

Zgodnie z zapowiedzią: recenzje

Witam Was po raz kolejny dzisiaj ;-)
Zgodnie z zapowiedzią, przechodzę do recenzji mojego ostatniego zamówienia na iperfumy.
PS Jak zapewne zauważyliście, po długim czasie zdecydowałam się na zmianę szaty graficznej- jak się podoba? 

Szampon dla dzieci z aloesem marki Barbaria to idealny wybór dla osób, które oczekują oczyszczenia włosów, ich świeżego wyglądu i lekkości. Stosuję go około dwóch razy w tygodniu. Konsystencja lekko żelowa, ale niezbyt gęsta- bardzo wydajny. Zapach całkiem przyjemny. Dodatkowy atut? Korzystna cena.

Jak pisałam w zapowiedzi- o próbce perfum się nie wypowiadam, ponieważ nie zwróciłam uwagi na to, że jest ona przeznaczona dla mężczyzn (oh, silly me). Co do olejku- żałuję, iż wzięłam tylko 5ml, ponieważ starczył mi on tylko na jedno użycie. Zdecydowanie najlepszy z olejków, z jakimi miałam do tej pory do czynienia- nieklejący, lekki, o naprawdę magicznym, egzotycznym zapachu! Po użyciu (zrobiłam kompres na godzinę) włosy lejące i błyszczące. Absolutny hit! 

Szampon Garnier z kwiatem gardenii przeznaczony jest do włosów normalnych. Konsystencja dość gęsta, kremowa. Bardzo fajny, wiosenny zapach. Na włosach nie daje właściwie większych efektów poza odświeżeniem i lekkością- ale w końcu to szampon do włosów normalnych, a tak z pewnością swoich bym nie określiła :D.
Odżywka Elseve  ma za zadanie zwiększyć objętość włosów. Ja jednak nakładam odżywkę tylko od linii żuchwy w dół, coby nie obciążyć włosów, w związku z czym większą objętość mogłam zauważyć tylko na końcach, co... cóż, nie jest najlepsze. Poza tym, kremowa konsystencja i całkiem fajne odżywienie kłaczków.

Tutaj recenzja ze strony Mamy, ponieważ to dla niej przeznaczone były trzy powyższe kosmetyki.
Puder Dermacol bardzo dobrze dopasowuje się do odcienia skóry. Nie pozostawia na twarzy efektu maski. Właściwie bezzapachowy; pozostawia skórę gładką i matową na ładnych kilka godzin. Jedyny minus to brak dołączonej gąbeczki.
Seria Garnier ultra doux 5 ziół przeznaczona jest do włosów cienkich i słabych i ma na celu ich rewitalizację. Konsystencja szamponu to żel, odżywki zaś- krem. Mały minus za bardzo intensywny, ziołowy zapach. Włosy po użyciu serii lekkie, odświeżone i odrobinę nawet uniesione.

Puder Rimmel stay matte to zdecydowanie jeden z moich ostatnich hitów- bardzo naturalny kolor (u mnie 001 transparent) dopasowuje się do odcienia i struktury cery. Dobrze współgra z fluidem, nie pozostawia smug; twarz natomiast jest matowa przez wiele godzin, toteż nie trzeba go co chwila poprawiać.
Odżywka dwufazowa Schwarzkopf oil miracle w sprayu przeznaczona jest przede wszystkim do włosów suchych i zniszczonych i... świetnie na nie działa. Stosuję zawsze kilka psików po myciu przed rozczesaniem- zapach całkiem ładny (co jest dla mnie ważne przy odżywkach do psikania) a już kilka psików sprawia, iż włosy łatwo się rozczesują i wyglądają na dużo zdrowsze. Nie obciąża włosów, zatem z czystym sumieniem mogę ją polecić.

To już prawdopodobnie wszystko na dzisiaj. Coś wpadło Wam w oczko? Może coś mieliście przyjemność (lub też nie) przetestować u siebie?
xoxo